Arie z balonu

I oto kilkanaście tygodni później ostry refleks nagle odsłonił koronę wieży Ratusza w Łomży. Tu, na specjalnie zbudowanej podłodze, przy pulpitach z nutami i instrumentami w ręku, pojawiła się… Łomżyńska Orkiestra Kameralna!

– Proszę zapamiętać tę datę: 13 września 2002 roku. To dzień, który przejdzie do historii polskiej muzyki i polskiego sportu. Kilkadziesiąt lat temu Jan Kiepura śpiewał z balkonu. Za chwilę Jacek Wójcik zaśpiewa arie z… balonu! Nikt dotąd w Polsce, Europie i na świecie z balonu nie śpiewał! Nigdy dotąd w Polsce orkiestra nie koncertowała na wieży ratusza! Nigdy dotąd tak niezwykłe wydarzenia kulturalne nie stanowiły oprawy zawodów sportowych. Ten dzień – mówił do tysięcy widzów na Starym Rynku pilot motolotniowy, prezes Aeroklubu Podlaskiego Zbyszek Krzywicki – zapisze się w historii polskiego sportu i kultury.

-Nim skończył, były mistrz Polski Tadeusz Bohojło cichym płomieniem rozświetlił potężną czaszę balonu. Sekundę później z Jackiem Wójcickim w kombinezonie, skórzanej pilotce, z goglami i mikrofonem w ręce, powoli uniósł się nad Rynkiem. Gdy mijał żeliwną balustradę korony Ratusza, ciemne niebo przecięła batuta dyrygenta Orkiestry  Tadeusza Chachaja, a z kosza balonu popłynęło „Wróć do Sorento”. „Ninon, ach uśmiechnij się…”. Przy „Sercu” z kosza posypały się bukieciki róż, którymi znakomity tenor wzruszył piękniejszą publiczność do łez.

Takie było oficjalne otwarcie IV Mikrolotowych Mistrzostw Województwa Podlaskiego.

– Przypadkowo dowiedziałem się o niespełnionych marzeniach wielkiego tenora – wspomina organizator Mistrzostw, teraz wydawca „Tygodnika Lotniczego” Władysław Tocki – Natychmiast zadzwoniłem do Krakowa. Zaproponowałem: zaśpiewa arie z unoszącego się nad ziemią balonu, orkiestra zagra z korony Ratusza… Wójcicki dalej nie słuchał. „Fantastycznie, zaśpiewam”. Nagle problem: termin pokrywa się z „Nieszporami Ludźmierskimi”. Kilkadziesiąt sekund wahania i… Jacek Wójcicki zrezygnował z występu w prestiżowych „Nieszporach”, transmitowanych przez telewizję.

Prawdziwy, wolny lot Jacek Wójcicki miał odbyć następnego dnia rano. Zerwał się z wygodnego łóżka w łomżyńskim hotelu „Gromada” już po piątej. Przed siódmą był w koszu balonu Tadeusza Bohojło. Kierunek wiatru zapowiadał piękny lot prawie wzdłuż Narwi. I nagle zaczęło kropić! Po chwili mżawka przeszła w lekki deszcz…

– Balonem nie leciałem do dzisiaj – wyznał „Tygodnikowi Lotniczemu” w marcu 2006 roku Jacek Wójcicki.

Gdyby więc ktoś miał ochotę uświetnić jakieś zawody śpiewanymi z balonu ariami, ma dużą szansę, że znakomity tenor zgodzi się bez wahania…

 

JOANNA KOŁŁĄTAJ